Francuskie trunki przygotowywane z jabłek, pomarańczy i porzeczek oraz szlachetne z winogron a także aromatyczne z ziół

Wbrew powszechnym wyobrażeniom Francja słynie nie tylko z wina. Aby przedstawić całe bogactwo innych jej wyrobów alkoholowych, moglibyśmy pisać i pisać. Skupmy się więc na kilku.

Zaczynając naszą podróż od północno-zachodniej Francji, zatrzymajmy się na szklaneczkę orzeźwiającego cydru, czyli jabłecznika, który jest napojem alkoholowym produkowanym ze sfermentowanego moszczu jabłek. Zawartość alkoholu wynosi w nim 2 do 8 procent. Jest wytwarzany przede wszystkim w Normandii, choć znany tez w Bretanii – pod nazwą „sistr” – oraz w innych regionach, a nawet krajach (w Wielkiej Brytanii). Nazwa francuska pochodzi od łacińskiego średniowiecznego określenia „sicera”, oznaczającego napój upajający. Najbardziej znane cydry to: „pays d’ Auge AOC” oraz „cidre de Normandie”. Kto z nas nie przepada za jabłkami, może sięgnąć po odpowiednik cydru robiony z gruszek, pod nazwą „poire”.

Dla niektórych smakoszy cydr to jednak zaledwie półprodukt. Z niego bowiem sporządza się króla wśród mocnych alkoholi Normandii – calvados. Potocznie nazywany „calva”, jest wytrawnym destylatem wytwarzanym w departamencie Calvados (jego nazwa jest więc zastrzeżona geograficznie). Ma jasnożółtą barwę i jabłkowy bukiet. Warto wiedzieć, że w kuchni calvados świetnie pasuje do wieprzowiny, drobiu, naleśników oraz oczywiście do potraw z udziałem jabłek.

Zmieniamy smak i zjeżdżamy w dół, do Angers, aby delektować się aromatem gorzkich pomarańczy. Sposób wytwarzania likierów „triple sec” został wymyślony w roku 1834 roku przez Jeana Baptiste’a Combiera. Nazwa oznacza, że alkohol jest poddawany trzykrotnej destylacji. Najbardziej znane „triple sec” to Grand Marnier i Cointreau. Oba o smaku pomarańczy.

Znów w nieodległej Burgundii nie możemy ominąć aperitifu „Kir”, który powstał z kolejnego specjału francuskiego – „creme de cassis”. Nazwę wziął od nazwiska burmistrza Dijon, który go wylansował, aby rozreklamować region. Jest to likier z czarnych porzeczek, którego raczej nie pije się samego, bowiem jest za słodki. „Kir”, który jest mieszanką „creme de cassis” i białego wina (najlepiej Bourgogne Aligote), jest specjalnością tego regionu, podawaną niekiedy jako aperitif. Kto chce zasmakować w bardziej wyrafinowanej kompozycji, może go wymieszać z szampanem. Wtedy otrzyma Kir Royal, czyli królewski.

Skręcając na zachód, do departamentu Charente, musimy skosztować, choć odrobinę, sławnych francuskich winiaków. To koniaki („cognac”). Należy wiedzieć, że wytwarza się je z białych winogron w okolicach miasteczka Cognac. Technologia ich wytwarzania nie zmieniła się od ponad trzech wieków. Aby ten alkohol z winogron miał swój fantastyczny smak, aromat oraz barwę, trzeba połączyć cztery składniki: wino, słońce, dębinę i czas. Okres dojrzewania tego destylatu wynosi od dwóch i pół do kilkunastu lat. Na etykiecie koniaku widnieje wiek leżakowania (od najmłodszego do najstarszego: V.S. – co najmniej 2,5 roku, V.S. O.P. – co najmniej 4,5 roku, X.O. – co najmniej 15 lat). Warto wiedzieć, że najbardziej znanymi markami koniaku są: Martell, Hennessy, Remy Martin, Camus, Courvoisier. Natomiast najstarszym z francuskich winiaków jest „armagnac”, który jest dwukrotnie destylowany. Jego nazwa pochodzi również do regionu Armagnac, leżącego w południowo-zachodniej Francji. Czas jego leżakowania jest nieco krótszy niż koniaku.

Po raz ostatni skręcamy na wschód i jedziemy w okolice Grenoble, aby w ciszy i skupieniu delektować się eliksirem życia (jak bywa nazywany) likierem Chartreuse. Należy wiedzieć, że jest to wysokoprocentowy alkohol uzyskany z mieszanki 130 dobrze dobranych ziół, produkowany od wieków przez mnichów z zakonu kartuzów w klasztorze La Grande Chartreuse. Kończymy podróż w Marsylii. Przy grze w „petanque”, czyli bule, także u nas zyskujące popularność, możemy spróbować anyżówki. „Pastis” (w starofrancuskim „pastis” to mieszanka), nazywamy regionalne „pastaga”, jest destylatem wręcz legendarnym. Składa się z anyżu, lukrecji oraz innych sekretnych dodatków. W czystej postaci ma barwę ciemnożółtą, a po wymieszaniu z zimną wodą (klasycznie w proporcji 1:5) oraz lodem, podobnie jak wszystkie napoje z dodatkiem anyżu – mętnieje.