Najostrzejsza koreańska zupka – odsłona druga

Jakiś czas temu testowałem najostrzejsza koreańską zupkę (Rameyon). Kilka tygodni później okazało się że jest ostrzejsza wersja tego produktu. Na opakowaniu ostrość określana jest jako „2x ostrzejsza”. Biorąc pod uwagę, że poprzednia wersja dawała popalić, można było spodziewać się najgorszego. Sprawdziłem to.

Sposób przygotowywania zupki oraz jej wygląd jest dokładnie taki sam jak poprzednio, więc nie będę się na ten temat rozpisywał. Fotki też daję te same (poza samego opakowania).  Smak tez ten sam, tylko ostrzejszy. I jest to naprawdę poważna ostrość. W składzie znalazłem wzmiankę o habanero i to czuć. Poprzednią wersję można było zjeść całą i odczuwać z tego przyjemność i delektować się smakiem. Tutaj natomiast czuć głównie ostrość, za którą przebija się delikatnie smak samej zupki (nomen omen bardzo dobry smak). Nie obędzie się też gaszenia ostrości od samego początku (polecam mleko). 

Werdykt? Raz spróbować można, ale więcej nie ma sensu. Ostrość tu przeważa, a przyjemność jedzenia jest minimalna. Poprzednia wersja jest dużo bardziej zrównoważona i jeśli będę wracał do tej zupki, to do wersji oryginalnej. 

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że są osoby, które zjedzą ten makaron i nawet się nie skrzywią, ale ja do nich nie należę.

Aha – zupkę mozna kupić w polskich wysyłkowych sklepach internetowych.