Momo Smak czyli nie tylko pierożki

Momo Smak znają prawdopodobnie wszyscy bywalcy streetfodowch zlotów w Warszawie i nie tylko.  Początkowo własciciele postawili na food-trucka z pysznymi pierożkami azjatyckimi (konkretnie tybetańskimi) na parze,  z czasem dorobili się lokalu przy al. Wałbrzyskiej w Warszawie. 

O pierożkach nie będe pisał bo dawno ich nie jadłem, aczkolwiek zawwsze mi smakowały. Szczególnie te z z krewetkami oraz te z dhall (soczewica gotowaną?). Próbowałem też Bok-Choi z kurczakiem ale to danie mnie nie powaliło (ale było to ponad rok temu i do tego na telefon).

Ostatnimi tygodniami w Momo pojawia się sporo nowości, dlatego postanowiłem się wybrac do lokalu i ich poprobować. Byłem tam dwa razy (niestety mój żołądek ma swoje ogarniczenia, a dania się naprawde solidnej wielkości) i spóbowałem makaronu smażonego Hong Kong Bay z wołowiną a także ryby po Tajsku. I powiem tak – rewelacja. Szczególnie wołowina Hong Kong Bay, ale po kolei.

Pierwsza wizyta – testujemy mocno chwaloną w różnych recenzjach rybę po Tajsku. I faktycznie jest nieźle. Ryba jak dowiedziałem się od kucharzy to panga (niesławna), ale jest zrobiona idealnie. Panierka jest genialna – chrupka i smaczna. Pod nią skrywa się idealnie soczysta, jędrna ryba. Do tego miseczka ryżu i cytryna do skropienia ryby. Nie jestem fanem ryb ale pałaszuję ją w oka mgieniu. Ryba pływa/spoczywa na smaczonym tajskim sosie curry z dodatkiem chrupkich warzyw. Akurat sam sos jest niezły, ale tylko niezły. Jadłem sporo lepszych, ale nie na nim polega siła tego dania, a na chrupkiej rybce. I śmiało mogę Wam te danie zarekomendować.

 

Za to kolejna wizyta i makaron smażony Hong Kong Bay z wołowiną to prawdziwa petarda. Raz ze uwielbiam tego typu dania – makaron smażony w typowym azjatyckim sosie wydaje mi się sojowym (oczywiscie po części, bo jest tam sporo więcej smaków) wraz z krótko smażoną wołowiną. Wszystko jest posypane świeżą  pietruszką. Danie jest ogromne, pyszne i sycące. Trochę słodkie, trochę ostre (dodatkowo dostajemy talerzyk z kilkoma kawałami ostrej papryczki chilli dla zaostrzenia smaku) . Miałem przyjemnośc być w Hong Kongu i jedząc tę wołowinę powróciłem do niego myślami. Polecam! Mógłbym to danie jeść codzennie , choć biorąc pod uwagę wielkość porcji szybko musiałbym poszukać dietetyka i jakiejś siłowni. 

Do spróbowania w menu jest jeszcze kilka ciekawych rzeczy (poza pierożkami) np Zupa pho ha noi, czy tez bun-cha więc z pewnościa do Momo powrócę.

 

Momo Smak

Wałbrzyska 42, Warszawa