Maestro Burgery w McDonald’s

Do oferty McDonald’s, po kilku miesięcznej przerwie, wróciły burgery Maestro. Czy zostaną na stałe? Tego nie wiem. Czy warte są grzechu? Spróbować warto, ale raczej na raz.

Próbowałem w tym tygodniu Maestro Grilled Vegies. Wg informacji na stronie sieciówki burger ten to „solidna porcja soczystej wołowiny, dwa plastry chrupiącego bekonu oraz warzywa grillowane na maśle. Pyszną czerwoną paprykę, bakłażana, cukinię i cebulę dopełnia wyśmienity sos pieprzowy, nadając burgerowi prawdziwy charakter”. Zapowiada się pysznie. Zamawiam i kilka minut później odbieram swoją tackę. Burger wygląda okazale. niestety potem jest już gorzej. Samo mięso, dużo grubsze niż w standardowych burgerach z oferty, smakuje dobrze. Doprawione, ma swój smak. Niestety, do mięsa z burgerowni slowfoodowych dużo brakuje. Szczególnie chodzi o stopień wysmażenia. Wiem, tutaj nic się nie może i nie zmieni, jednak trochę szkoda, że w burgerach okazjonalnych nie można tej granicy wysmażenia troszkę przesunąć. Jak już jednak wspomniałem wcześniej – nie jest źle, a nawet jest dobrze.

Gorzej z grillowanymi warzywami. Jest ich niewiele i w zasadzie nic nie wnoszą do smaku. Mogłoby ich równie dobrze nie być. Nie wiem, czy ja źle trafiłem, czy tak to wygląda standardowo. Czułem, jak bym jadł bułkę z mięsem, bekonem (zrobionym poprawnie – chrupki, ale nieprzesadnie) i nie najgorszym sosem. Nic więcej.  Taka opcja byłaby dobra (i jest) dla mięsożerców, bo można się tym, wbrew pozorom, całkiem dobrze najeść. Dużo bardziej niż klasycznymi opcjami takimi jak McRoyal czy Big Mac, nie mówiąc już o zwykłych Cheeseburgerach. Jako burger z grillowanymi warzywami – nie sprawdziło się to moim zdaniem wcale. Zjadłem, smakowało, ale drugi raz na pewno nie zamówię.

W czerwcu miałem okazję spróbować drugiego burgera z tej oferty (Maestro Grilles Cheese) i była to zdecydowanie lepsza kompozycja smakowa i do niej pewnie powrócę, jeśli będzie jeszcze okazja (nie będę jej tu jednak dziś recenzował dokładniej – trochę czasu od konsumpcji minęło).

Do burgera domówiłem zakręcone frytki i je polecam. Fajnie komponowały się z sosem śmietanowym, chrupały z zewnątrz, w środku mięciutkie. Lepsza wersja zwykłych frytek.

Werdykt ostateczny? Można spróbować. Burger z grillowanymi warzywami pewnie znajdzie swoich fanów, ale dla mnie była to jednorazowa próba.