Kufel w dłoń czyli zalety piwa

Obniża poziom insuliny we krwi, poprawia krążenie i wspomaga procesy trawienia, a do tego odpręża i atakuje wolne rodniki – jak więc można z niego rezygnować!?

Jakoś tak się utarło, że piwo piją zwłaszcza panowie, ale przecież obecnie i kobiety mają ogromny wybór typów złocistego napoju, których smak powstał w wyniku badań nad damskimi upodobaniami. Boicie się, że piwo jest kaloryczne i uzależnia – czas zostawić na boku to schematyczne myślenie i dowiedzieć się jakie są zdrowotne aspekty picia piwa.

Najlepsze na menopauzę – piwo nie tylko odpręża za sprawą zawartego w nim alkoholu, ale zawiera naturalne przeciwutleniacze roślinne, które zwalczają wolne rodniki, czyli naszego największego, odpowiedzialnego za starzenie się organizmu wroga! Dzięki zawartości flawonoidów, piwo doskonale uspokaja i wspomaga procesy regeneracyjne.

I krąży krew! – w piwie zawartych jest mnóstwo substancji mineralnych, niezbędnych m.in. do tworzenia hemoglobiny. Dzięki koktajlowi witamin z grupy B, piwo obniża poziom insuliny we krwi, a to oznacza, że pomaga w walce z miażdżycą. Do tego poprawia ogólne krążenie krwi (nie będziemy puchły) i kompleksowo obniża ciśnienie krwi.

Oczyszcza – piwo, jak pewnie doskonale wiemy, ma właściwości moczopędne, czyli może przyczynić się do oczyszczenia naszych nerek, a dzięki temu pozbywamy się z organizmu szkodliwych toksyn!

Woła sen – zawarty w piwie chmiel jest nośnikiem lupuliny, czyli związku, który ma silne działanie uspokajające. Potrafi uspokoić i uśpić kilka razy skuteczniej niż melisa. Pamiętajmy tylko, że w dużym stężeniu może powodować obniżenie popędu płciowego – dlatego też w średniowieczu zalecano go zwłaszcza mnichom.

Kompleks minerałów na raz – w piwie mamy m.in. wapń i fosfor (wzmacniają kości i szkliwo zębów), żelazo (chroni przed anemią), potas i magnez (wspomaga metabolizm) i protein równie dużo, co w soku grapefruitowym.

Nieszkodliwe – nikt nie mówi, że alkohol zawsze musi być szkodliwy. Szkodliwy jest brak kontroli nad jego spożywaniem. Kufel piwa (nawet mocnego i dużego) raz w tygodniu na pewno nie przyniesie nam strat, a wręcz przeciwnie może przynieść korzyści.

Pamiętajmy też, że piwny brzuszek jest domeną tych, którzy piją więcej niż trzy duże piwa tygodniowo i chętnie „zagryzają” je słonymi zakąskami. W litrze piwa (zależnie od rodzaju) mamy od 230 do 500 kcal, czyli wcale nie tak dużo! Oczywiście za sporą część kaloryczności piwa odpowiada alkohol, dlatego generalnie można trzymać się zasady: im mocniejsze piwo, tym więcej kalorii.