Hanoi Street – mój pierwszy raz z kuchnią wietnamską

Uwielbiam kuchnię azjatycką, jednak z kuchnią wietnamską miałem dotychczas niewiele do czynienia. Budek z kurczakiem w cieście w sosie słodko kwaśnym potocznie zwanych wietnamczykami (tudzież chińczykami) liczyć chyba nie można? Mówię o oryginalnej kuchni z Wietnamu. Dlatego też, gdy usłyszałem o otwarciu w mojej okolicy Hanoi Street, szybko się tam wybrałem. I był to bardzo dobry pomysł.

Lokal Hanoi Street mieści się na ulicy Postępu 5. Mimo znajomości adresu miałem małe problemy z trafieniem na miejsce. Raczej nie dotrze tam nikt przypadkowy – klientami będą pracownicy Mordoru oraz goście z polecenia. Jeśli jednak kuchnia się obroni, z tym drugim nie będzie problemu.

Szybki rzut okiem na menu. Jest krótkie – ledwie 6 pozycji. Ceny zachęcająco niskie. Nie wiem jak duże są porcje więc decyduję się na Bún bò Nam Bộ (makaron ryżowy z grillowaną wołowiną i orzeszkami) i sajgonki Nem , a na wynos proszę o wietnamską bagietkę czyli Bánh mì

Hanoi Street menu

Na sałatkę z makaronem nie czekam długo – około 10 minut. Do samego dania otrzymujemy dodatkowo świeże chilli, marynowany czosnek, ostry sambal i limonki. I danie to strzał w 10kę. Mięciutka wołowina, chrupiące prażone orzeszki, zioła, pyszny sos/marynata  na spodzie- lekko słodki, z orientalną nutą, dodatkowo zaostrzam go sobie sambalem – danie zjadam szybko i ze smakiem, a następnie przechodzę do sajgonek. To jedne z lepszych sajgonek jakie jadłem – bardzo chrupiące, szczelnie wypełnione farszem, dobrze doprawione. Właściciel patrzy na mnie z podziwem – mówi że obawiał się, czy dam radę to wszystko sam zjeść. Podobno było tego dnia kilku śmiałków, którzy nie docenili wielkości dań (szczególnie zupy Pho) i decydowali się na sajgonki jako dodatek i nie podołali. Fakt – jedno danie główne w zupełności wystarczy , chyba że jesteśmy albo bardzo głodni, ale chcemy dużo spróbować. 

Bún bò Nam Bộ
Bún bò Nam Bộ
Sajgonki Nam

Ja mam jeszcze przecież Bánh mì – próbuję go kilka godzin później w domu. Wybrałem opcję z pasztetem wietnamskim. Jest smacznie, ale całość nie robi na mnie już takiego wrażenia jak Bún bò Nam Bộczy sajgonki Nam. Bułka, pikle, kolendra, pasztet wietnamski – można by powiedzieć ze to klasyczna polska kanapka do pracy. Może większa ilość kolendry dodałaby jej  trochę orientalnego charakteru? Z drugiej strony kosztuje tylko 7 zł i będzie stanowiła doskonałe drugie śniadanie.

Banh Mi

Werdykt?

Polecam i zdecydowanie to nie moje ostatnie spotkanie z kuchnią wietnamską. Jest jeszcze kilka lokali w Warszawie, które się w niej specjalizują (choćby kultowe już Viet Street Food), a do Hanoi Street wrócę jeszcze spróbować zupy Pho oraz Bún chả.

Hanoi Street, Postępu 5, Warszawa

https://www.facebook.com/hanoistreetbar/