Burger urodzinowy w Bobby Burger

Bobby Burger - burger urodzinowy

Moja historia z Bobbym Burgerem ma swoje wzloty i upadki. Kiedy bodajże w 2012 pojawili się na ulicach Warszawy – pierwsze testy ich burgerów wypadły całkiem nieźle. Być może kiedyś były lepsze, a może konkurencja jeszcze nie była tak duża. Po latach – sporo się zmieniło i z food trucka zrobiło się kilkadziesiąt lokali .To już sieciówka i bardziej fast niż slow food (czego sami się nie wypierają). Po drodze było kilka udanych burgerów (które trafiły na stałe do menu) takich jak Tokyo czy Mango&Onion, kilka mniej udanych (ostatni burger z burakiem i kozim serem – połączenia nie da się zepsuć, a jednak… wyjątkowo mi to nie smakowało), była też afera nakręcona przez Żartłok TV . Ja osobiście raczej wybierając się na burgery skupiałem się na innych lokalach, ale gdy na profilu FB Bobbyego zobaczyłem burgera urodzinowego (kliknij tutaj aby zobaczyć fotkę) wiedziałem że muszę go spróbować. Wyglądał obłędnie. Skład też wygląda bardzo zachęcająco – szczególnie mocno zakręcone sosy. 

Wg opisu w burgerze znajdziemy : „bułka brioche, 200% wołowiny, 200% bekonu, chrupiące warzywa oraz dwa autorskie sosy – rich peach na bazie zblendowanych brzoskwiń, kolendry i cytrusowego sosu sojowego Ponzu oraz konfitura z czerwonej cebuli ze świeżą czerwoną porzeczką„.

A jak jest w praktyce? W praktyce już tak różowo nie jest. Wiadomo że fotkom przygotowywanym na profile FB takich sieci jak KFC, MC Donalds czy też choćby Bobbyego wierzyć do końca nie można bo nigdy nie pokrywają się z rzeczywistością.. Ale w rzeczywistości burger okazał się sporo mniejszy. Osobiście bałem się że nie będę w stanie go zjeść i odpuściłem frytki… a wyszedłem może nie głodny, ale najedzony tez nie. 

Zresztą zobaczcie fotki burgera w rzeczywistości poniżej. Mimo to prezentuje się całkiem ładnie. 

Bobby Burger – burger urodzinowy

A jak smakuje? Nieźle. Smakowało mi. Może liczyłem na ciut więcej, ale nie ma co narzekać. Sosy są ciekawe, fajnie komponują się z mięsem (które oczywiście jest zrobione well done i nie ma tu opcji negocjacji, ale to już wiadomo od dawna i narzekania nic nie pomogą) – są słodkie i nieźle pasują do słonego koziego sera. Szkoda że boczek nie był bardziej chrupki. Bułka maślana całkiem ok, choć przyznam że rozpadła mi się całkiem. Nie jest to chyba jednak do końca jej wina, a sosów. W składzie jest ich tyle (poza tymi wymienionymi wyżej czułem również majonez i sos BBQ) że burgera nie da się zjeść nie upaćkając się jak małe dziecko. W życiu się tak nie ubrudziłem przy jedzeniu jak przy tym burgerze.  Sztućców brakowało (no i jeść nimi burgera nie do końca wypada) więc do ogarnięcia siebie po posiłku zużyłem ogromną ilość chusteczek. 

bobby burger – burger urodzinowy

Cena? 25 zł (trochę drogo jak na sieciówkę? z drugiej strony są tu dwa kawałki mięsa) , natomiast w zestawie z frytkami i domową lemoniadą 30 zł co już jest akceptowalną ceną. 

Ocena : 

Smakowało? Gdybym był w Bobbym zamówiłbym drugi raz. Ale specjalnie też się po niego nie wybieram.